„Trudno kogoś przy sobie zatrzymać, kiedy wszyscy ci powtarzają, że ta osoba odeszła”.

Po przeczytaniu książki stawiam plusy, gdzie tylko się da. Nie wszystko, co zaraźliwe, jest złe.

Juniper Lemon to nastolatka, która samotnie zmaga się z rodzinną tragedią. W wypadku samochodowym, w którym też uczestniczyła, zginęła jej uwielbiana starsza siostra Camilla. Zdruzgotana matka tkwi od tego czasu w swoistym stuporze, nie zwracając uwagi na młodszą córkę, chyba że ta ośmieli się wejść do pokoju Camilli – wtedy otępienie zamienia się we wściekłość. Wrażliwa, pozostawiona samej sobie dziewczyna nie radzi sobie z żałobą. Śmierć siostry spowodowała, że jej życie jest pełne dziur. Juniper próbuje zachować pamięć o siostrze, kontynuując wymyślony przez nią zwyczaj: każdego dnia na papierowej fiszce zapisuje dobre i złe rzeczy, które ją spotkały, oraz ocenia swój poziom szczęścia.

“Jeśli przedmiotów, które przypominają mi Camie, mam niewiele, to rytuałów, którymi mogę uczcić jej pamięć, mam jeszcze mniej. Codzienne odnotowywanie pozytywnych rzeczy na karteczkach Indeksu szczęścia to jeden z moich sposobów, by utrzymać ją przy życiu”.

Gdy pewnego dnia jedna z fiszek ginie, poszukiwania cennego papierka zapoczątkowują szereg wydarzeń, w wyniku których Juniper zdobywa nowych, niezawodnych przyjaciół, przeżywa pierwszą miłość oraz znajduje sposób, by uczcić pamięć Camilli, co pozwala jej zrozumieć, że ukochana siostra zawsze będzie żyła we wspomnieniach: w miejscach, sytuacjach i pamiętających o niej ludziach.

Choć powyższe wprowadzenie może sugerować ciężką, przytłaczającą treść, książka w żadnym wypadku taka nie jest. Wychodzenie z żałoby to tylko jeden z jej wątków. Inny, detektywistyczny, związany jest z listem znalezionym w torebce Camilli, zaadresowanym do tajemniczego „Ty”. Juniper uświadamia sobie, że starsza siostra miała swoje sekrety i postanawia odnaleźć tajemniczego adresata, by doręczyć mu list i w ten sposób wyświadczyć Camie ostatnią przysługę.

„Indeks szczęścia Juniper Lemon” Julie Israel ma wszystkie zalety sprawnie napisanej młodzieżowej obyczajówki. Nie brakuje tu szkolnych i życiowych problemów (mobbingu, kompleksów, myśli samobójczych, przemocy domowej, trudnych doświadczeń), którym – jak to w życiu – towarzyszą imprezy, przyjacielskie spotkania, pierwsze randki, spontaniczne piżama party, wyjścia do kina, wspólne zakupy, czytelnicze fascynacje, pozalekcyjne zajęcia, radości mniejsze i większe. Julie Israel ciekawie ukazała blaski i cienie życia nastolatka, a tytułowy „Indeks szczęścia” to pomysł, nad którym warto się pochylić. Z przyjemnością polecam.