Zauważyłam to dopiero po latach.

Za każdym razem, gdy zaczynały się wakacje, wyciągałam leżak i rozkładałam się na nim z jedną z tych cegieł Stephena Kinga. „Pod kopułą”, „Miasteczko Salem”, „Lśnienie”, „Miasteczko Salem”, „To”, „Danse macabre”, „Miasteczko Salem”… . King, doskonały gawędziarz, pasował mi do lata jak masło do kromki chleba.

Jest coś takiego w opowieściach mistrza horroru, co sprawia, że doskonale komponują się z tą najcieplejszą porą roku. Może to bohaterowie, którymi często są młodzi chłopcy o pokiereszowanych kończynach, gnający na oślep na swoich rozklekotanych rowerach, może gawędziarski ton, pasujący do ogniskowych opowieści z dreszczykiem, może senny klimat prowincjonalnych miasteczek?

„Każdy odbiera inaczej, powiada się dzisiaj – i słusznie. Tak więc jeśli mówię lato, widzicie własny ciąg skojarzeń, całkowicie różnych od moich. I dobrze. Jednak dla mnie lato zawsze będzie oznaczało bieg drogą do Florida Market, z drobnymi brzęczącymi w kieszeniach, prawie trzydziestostopniowy upał, trampki na nogach.”

(Stephen King „Ciało”)

W moim ciągu skojarzeń z latem znajdą się na pewno książki Stephena Kinga. To, że postanowiłam o nich pisać na blogu, daje mi pretekst do przeczytania wszystkich od nowa – a przynajmniej tylu, ile zdołam, gdyż życie nie trwa wiecznie, a poza tym… poza tym jest jeszcze „Miasteczko Salem”. 😉

1. Stephen King “Miasteczko Salem”

Stuku puku w okieneczko..

2. Stephen King “To”

Chichrałeś się dzisiaj, Eds?

3. Stephen King “Stukostrachy”

W nocy, gdy cały dom śpi…

4. Stephen King “Lśnienie”

A gdybym był młotkowym….

5. Stephen King “Cztery pory roku”

Cztery pory roku

6. Stephen King “Doktor Sen”

Co się stało z Dannym?